modified food

Jedzenie trucizny, czyli skąpani w pestycydach

Jedzenie trucizny, czyli skąpani w pestycydach

Ku „zdziwieniu” naszych „dobroczyńców” z Ministerstwa Zdrowia oraz Rady Medycznej przy premierze, covid nie spowodował anihilacji poważnych chorób, z którymi zmaga się ludzkość od zarania swych dziejów, z wyjątkiem grypy czy zapalenia płuc, które zniknęły, przynajmniej ze statystyk medycznych ostatnich dwu lat.

Na ten przykład nowotwór złośliwy nie tylko, że nie dał sygnału do odejścia z grona zdrowotnych problemów ludzkości, ale nawet zwiększył liczbę swych ofiar. Nie za sprawą SARS-CoV-2, ale utrudnionego dostępu do usług medycznych. Przesterowanie opieki zdrowotnej na jedną jedyną chorobę – infekcję dróg oddechowych, miało być, według zarządzających „pandemią”, doskonałym remedium na zastopowanie rozprzestrzeniania się wirusa przeziębienia powodującego zejścia śmiertelne porównywalne w swej liczbie do zgonów z powodów zwykłej sezonowej grypy. Pomysł był fatalny, o czym lekarze mówili od początku hucpy pandemicznej. Niestety to nie w głos medyków, ludzi przyzwoitych, wsłuchiwała się i wsłuchuje nadal władza obozu „dobrej zmiany”, tylko w opinie akwizytorów preparatów medycznych Big Pharmy.

Wiesz, co jesz?

Jednak stwierdzenie, że istotne utrudnienia w dostępie do pomocy lekarskiej to powód wielu zgonów chorych na raka, aczkolwiek prawdziwe, może wydać się zbyt jednostronne. Fakt, że ludzie coraz częściej zapadają na schorzenia nowotworowe, ma wiele przyczyn. Uważa się, że jedną z najistotniejszych jest niezdrowe jedzenie – nadmiar substancji chemicznych znajdujących się w pokarmach spożywanych przez ludzi, szkodliwych dla zdrowia i prawidłowego rozwoju komórek.


„Krótko po drugiej wojnie światowej Fundacja Rockefellera wyruszyła z misją doprowadzenia do transformacji światowego rolnictwa. Zrobiła to, po części, poprzez «inżynierię społeczną»
kultury naukowej, aby nie tylko akceptować, ale i promować stosowanie żywności GMO i niebezpiecznych biotechnologii”.


Napływające dane są alarmujące. Stosowanie pestycydów występuje w skali bezprecedensowej, na całym świecie. Agrochemikalia są teraz wszechobecne, przenikają do środowiska oraz ludzkich organizmów. Portal Off-Guardian cytuje dokument z 2021 r. „Growing Agrichemical Ubiquity: New Questions for Environments and Health” znajdujący się na stronie Uniwersytetu w Buffalo, z którego wynika, że glifosat herbicydowy był głównym czynnikiem napędzającym wzrost użycia pestycydów. Autorzy dokumentu twierdzą, że Międzynarodowa Agencja Badań nad Rakiem (IARC) WHO ogłosiła w 2015 r., że glifosat jest „prawdopodobnym czynnikiem rakotwórczym”. Jednak jak do tej pory informacja ta nie przyniosła istotnych zmian w sposobie i wielkości używania tych szkodliwych dla organizmu człowieka związków chemicznych.


Z dokumentu znajdującego się na stronie Buffalo.edu dowiemy się, że w ciągu ostatnich 15 lat globalne zużycie pestycydów rosło w szybszym tempie niż w minionych dziesięcioleciach. „Zużycie pestycydów rośnie prawie dwa razy szybciej niż produkcja żywności”, czytamy w materiale i odnosimy wrażenie, że nasze pola uprawne toną wręcz w chemikaliach. Podczas gdy kraje takie jak Stany Zjednoczone nadal odnotowują wyższe zużycie pestycydów, większość tego wzrostu ma miejsce na globalnym Południu. Na przykład użycie pestycydów w Kalifornii wzrosło o 10% w latach 2005-2015, podczas gdy użycie przez boliwijskich rolników, chociaż zaczynało się od niskiego pułapu, wzrosło w tym samym okresie o 300%. Zużycie pestycydów gwałtownie rośnie w krajach tak różnych, jak: Chiny, Mali, RPA, Nepal, Laos, Ghana, Argentyna, Brazylia i Bangladesz. Większość krajów o wysokim poziomie stężenia chemikaliów na obszarach uprawnych słabo egzekwuje przepisy nakazujące ograniczać używanie pestycydów, niedostatecznie monitoruje środowisko i nie dba o infrastrukturę nadzoru zdrowotnego.


Znaczna część tego wzrostu jest spowodowana zwiększonym zapotrzebowaniem na herbicydy. Herbicydy stanowiły 43% światowego rynku pestycydów w 2019 r., pod względem wartości znacznie przewyższając insektycydy (27%) i fungicydy (27%) oraz inne środki ochrony roślin i zwiększania plonów. Od 2000 r. kraje Europy Wschodniej odnotowały 50% wzrost stosowania herbicydów. Subkontynent indyjski odnotował 250% wzrost od 2005 r. Natomiast w Chinach poziom stosowania herbicydów zwiększył się aż o 2500%, a w Etiopii o 2000%.

Glifosat rządzi

Wprowadzenie odpornych na glifosat nasion soi, kukurydzy i bawełny na olbrzymich przestrzeniach farmerskich w USA, Brazylii i Argentynie wyraźnie napędza duży popyt na ten produkt chemiczny, ale stosowanie herbicydów dramatycznie rośnie również w krajach, gdzie dominują małe poletka uprawiane przez drobnych rolników. Drobne rolnictwo nadal dominuje. Naukowcy zaangażowani w walkę z nadmiarem chemii na polach mówią, że „rewolucję herbicydową” i rosnące zużycie pestycydów napędza kilka czynników: „rosnąca migracja ze wsi spowodowała zarówno wzrost kosztów pracy na obszarach wiejskich, jak i ograniczenie dostępności siły roboczej do ręcznego odchwaszczania, zwiększona integracja rynkowa rolników, boom towarów eksportowych. Poza tym rozszerzenie łańcuchów dostaw do supermarketów i popyt na nowe uprawy ze strony konsumentów miejskich stwarza zapotrzebowanie na więcej pestycydów. Możliwość dostępu rolników do herbicydów została wzmocniona przez spadające ceny spowodowane restrukturyzacją korporacyjną w światowym przemyśle pestycydów”.


Kiedy glifosat został wprowadzony na rynek w 1972 r., okrzyknięto go cudem technologii chemicznej. Powszechnie uważano, że jest zarówno skuteczny, jak i bezpieczny. Tłumaczono, że glifosat atakuje jedynie grzyby i bakterie roślin. „Naukowcy Monsanto zapewniali, iż substancja nie zaszkodzi ludziom ani innym organizmom niebędącym przedmiotem zwalczania, że nie utrzymuje się w glebie i wodzie oraz nie akumuluje się w łańcuchu pokarmowym”. Te twierdzenia sprawiły, że Roundup i inne herbicydy na bazie glifosatu zaczęto traktować jako wyjątkowe w porównaniu z innymi popularnymi w tamtym czasie produktami, takimi jak 2,4-D, atrazyna i parakwat: 2,4-D i atrazyna są znanymi czynnikami rakotwórczymi, podczas gdy parakwat jest silnie toksyczny dla ludzi nawet przy niskich dawkach.


Glifosat to najlepiej sprzedający się i najbardziej dochodowy herbicyd, jaki kiedykolwiek pojawił się na światowym rynku. Do 2018 r. stanowił prawie 8% całego światowego rynku agrochemicznego. Sprzedaż glifosatu jest około sześciokrotnie większa niż kolejnego najlepiej sprzedającego się herbicydu i 3,3 razy wyższa niż najlepiej sprzedającego się środka owadobójczego. „Glifosat służył zarówno jako skuteczny środek agrochemiczny, jak i ideologiczny konstrukt promujący bezpieczeństwo agrochemiczne”. Na bazie „bezpiecznego herbicydu” branża chemiczna przygotowuje grunt pod wszechobecność agrochemii. Można powiedzieć, że „natura w naturze” stała się dla Big Chemu przeżytkiem. Dlatego należy zastąpić ją chemią. Natura ma być bardziej syntetyczna.


Według rocznych raportów rolniczych Phillips McDougall herbicydy stanowiły 43% światowego rynku pestycydów w 2019 r. pod względem wartości. Światowy przemysł pestycydów jest wyceniany na ponad 50 mld dol. (Phillips McDougall 2018).

Jedząc truciznę

Dr Rosemary Mason w liście otwartym do firmy Bayer, dostępnym na stronie Academia.edu, ujawniła, że: „Monsanto [firmę kupił Bayer w 2018 r. za 63 mld dolarów] ukrył fakt toksyczności Roundupu dla zdrowia ludzkiego i środowiska”. Badaczka przypomniała, że ostatnio opublikowano sześć książek dokumentujących, że Roundup niszczy ludzkie zdrowie i bioróżnorodność.

Dr. Rosemary Mason

Rosemary Mason wymienia wiele istotnych badań. Francuski zespół odkrył metale ciężkie w chemicznych składnikach glifosatu (GBH), który przenika do diety ludzi. Podobnie jak w przypadku innych pestycydów, 10-20% GBH składa się ze związków i pierwiastków chemicznych. Zidentyfikowano rodziny utlenionych cząsteczek ropy naftowej i innych zanieczyszczeń, a także metale ciężkie: arsen, chrom, kobalt, ołów i nikiel, o których wiadomo, że są toksyczne i zaburzają gospodarkę hormonalną. Jednak dokładny skład glifosatu nie jest znany. Objęła go tajemnica handlowa, która nie pozwala naukowcom opisać mechanizmu działania produktu ani wpływu na organizmy niebędące przedmiotem zwalczania, nawet na organizmy roślin. Stąd nie wiemy dokładnie nie tylko jakie negatywne skutki uboczne chemikalia Monsanto/Bayer przynoszą ludzkim organizmom, ale też roślinom, spożywanym później przez człowieka. „Te preparaty są deklarowane przez producentów jako obojętne”.

Jednak, jak pisze dr Rosemary Mason, nawet badania przeprowadzane na zlecenie Monsanto wskazywały, że z tą „obojętnością”, czyli nieoddziaływaniem glifosatu na organizmy ludzkie, nie do końca jest tak jak oficjalnie twierdziła Big Chem.

W 1988 r. Ridley i Mirly (na zlecenie Monsanto) odkryli bioakumulację glifosatu w tkankach szczurów. Pozostałości były obecne w kościach, szpiku, krwi i gruczołach, w tym tarczycy, jądrach i jajnikach, a także w głównych narządach, w tym w sercu, wątrobie, płucach, nerkach, śledzionie i żołądku. Glifosat był również związany z okulistycznymi zmianami zwyrodnieniowymi soczewki.

Badanie Stouta i Ruekera (1990) (również zlecone przez Monsanto) dostarczyło dowodów dotyczących zaćmy po ekspozycji na glifosat u szczurów. Warto zauważyć, że odsetek operacji zaćmy w Anglii znacznie wzrósł w latach 1989-2004: ze 173 (1989) do 637 (2004) przypadków na 100 000 mieszkańców. Co znamienne, w tym samym czasie „pracownik naukowy zatrudniony w laboratoriach Monsanto fałszywie twierdził, że glifosat nie ulega bioakumulacji, ale jest wydalany w postaci niezmienionej”.


Jak lenteks, albo jeszcze gorzej…

„Proszę pana, wie pan, co to jest lenteks?

Lenteks proszę pana, to jest naukowo stwierdzona trucizna:

suchoty, rak, do wyboru”

(Alternatywy 4)

Gdy będziemy czytali portal Off-Guardian, dowiemy się, że badanie przeprowadzone przez WHO w 2016 r. potwierdziło, że częstość występowania zaćmy znacznie wzrosła: „Na całym świecie zaćma odpowiada za 51% ślepoty. W Stanach Zjednoczonych w latach 2000-2010 liczba przypadków zaćmy wzrosła o 20% z 20,5 mln do 24,4 mln. Przewiduje się, że do 2050 r. liczba osób z zaćmą podwoi się do 50 mln.

Autorzy Scientific Reports (2019) zasugerowali, że: „glifosat może powodować transgeneracyjne dziedziczenie epimutacji choroby i linii zarodkowej (na przykład plemników)”. Mówiąc po ludzku – preparat może wzmacniać tendencje do dziedziczenia niekorzystnych zmian genetycznych u kolejnych pokoleń. W badaniu z 2017 r. Carlos Javier Baier i współpracownicy udokumentowali zaburzenia behawioralne po wielokrotnym donosowym podawaniu myszom herbicydu na bazie glifosatu. Donosowe GBH powodowało zaburzenia behawioralne, zmniejszało aktywność lokomotoryczną, wywoływało zachowania lękowe i powodowało deficyt pamięci. Artykuł zawiera odniesienia do wielu badań z całego świata, które potwierdzają, że GBH jest szkodliwy dla rozwoju mózgu płodu i że wielokrotna ekspozycja jest toksyczna dla mózgu dorosłego człowieka i może powodować zmiany w aktywności lokomotorycznej, uczucie lęku i zaburzenia pamięci.

„Environmental Research” to recenzowane czasopismo poświęcone naukom o środowisku i zdrowiu środowiskowemu. W lutym 2018 r. na jego łamach pojawił się artykuł „Zmiany neuroprzekaźników w regionach mózgu szczura po ekspozycji na glifosat”. Szóstka akademików udowadnia w nim, że po ekspozycji na Roundup w mózgach szczurów nastąpiły istotne zmiany. Oczywiście zmiany na gorsze – neurotoksyczne i neurodegeneracyjne.

Badanie Multiomics ujawniło niealkoholową stłuszczeniową chorobę wątroby (NFALD) u szczurów po przewlekłej ekspozycji na bardzo niską dawkę herbicydu Roundup (2017). NFALD dotyka obecnie 25% populacji USA i podobny odsetek Europejczyków. Z kolei artykuł z 2020 r. „Ekspozycja na glifosat zaostrza neurotoksyczność dopaminergiczną w mózgu myszy po powtórzeniu MPTP” sugeruje, że glifosat może być środowiskowym czynnikiem ryzyka choroby Parkinsona, czytamy w Off-Guardian.

Jednak to nie wszystko. Daleko nie wszystko.

W 13-tygodniowym badaniu pilotażowym Instytutu Ramazzini z 2019 r., w którym analizowano wpływ GBH na rozwój i układ hormonalny, wykazano, że ekspozycja na GBH, od okresu prenatalnego do dorosłości, wywoływała efekty endokrynologiczne i zmieniała parametry rozwoju rozrodczego u samców i samic szczurów .

Dr Rosemary Mason we wspomnianym liście otwartym do Bayera podnosi też, że w 1991 r. firma Bayer CropScience wprowadziła na rynek amerykański nowy rodzaj środka owadobójczego o nazwie imidachlopryd. Kilka lat później pszczelarze we Francji zauważyli coś nieoczekiwanego. Tuż po tym, jak zakwitły słoneczniki, znaczna liczba ich uli upadła, ponieważ pszczoły robotnice odleciały i nigdy nie wróciły, pozostawiając królową i niedojrzałe robotnice na pewną śmierć. Wkrótce francuscy pszczelarze odkryli przyczynę wydarzenia, skazującego ich na miodowy nieurodzaj i niepowodzenie finansowe: po raz pierwszy zastosowano na słoneczniki zupełnie nowy środek owadobójczy o nazwie Gaucho z imidachloprydem jako składnikiem aktywnym.

W artykule z 2022 r. „Środki owadobójcze neonikotynoidowe [do tej grupy należy imidachlopryd] występujące w organizmach dzieci leczonych z powodu białaczek i chłoniaków”, jego autorzy stwierdzili, że w płynie mózgowo-rdzeniowym, osoczu i moczu dzieci znaleziono wiele neonikotynoidów. Jako najszerzej stosowana klasa środków owadobójczych na świecie są one wszechobecne w środowisku, dzikiej przyrodzie i żywności. Trudno nie określić tego zjawiska, jako tragiczne.

Czy w dzisiejszych czasach skazani jesteśmy na agrochemię? Według Big Chem, jak najbardziej. Dane branżowe twierdzą, że stosowanie pestycydów jest konieczne w „nowoczesnym rolnictwie”. Przeciwnego zdania są tacy znawcy problemu jak Rosemary Mason i Colin Todhunter: „obecnie istnieją wystarczające dowody, aby sugerować inaczej. Po prostu nie jest konieczne, aby nasze ciała były zanieczyszczone toksycznymi agrochemikaliami, niezależnie od tego, jak bardzo przemysł [chemiczny] stara się nas zapewnić, że są one obecne w «bezpiecznych» ilościach”. Narracja „chemików” podobna jest to opowieści akwizytorów szczepionek oraz masek z płótna – jeśli się z nami nie zgadzasz, to jesteś „folarzem”, „płaskoziemcą”, „idiotą”. Mason i Todhunter piszą, że według lansowanej nachalnie propagandy „jeśli kwestionujesz potrzebę syntetycznych pestycydów w «nowoczesnym rolnictwie», jesteś w jakiś sposób ignorantem lub nawet osobą odrzucającą naukę”. Jednak nie jest to prawda. Jest to zwykłe, bezczelne wykręcanie kota ogonem, mające przedstawić trucicieli jako „dobroczyńców ludzkości”, a tych, którzy walczą o ludzkie zdrowie – jako oszołomów. Skąd my to znamy!

Co w ogóle oznacza „nowoczesne rolnictwo”? – pytają polemiści narracji dominującej w mediach mainstreamowych kupionych reklamami przez koncerny chemiczne. Oznacza to system produkcji żywności dostosowany do wymagań globalnego agrokapitału oraz jego międzynarodowych rynków i łańcuchów dostaw. Mason i Todhunter cytują słowa pisarza i naukowca Benjamina R. Cohena: „Zaspokojenie potrzeb nowoczesnego rolnictwa – uprawa produktów, które można przewozić na duże odległości i przechowywać w sklepie i w domu dłużej niż kilka dni – może skutkować uzyskaniem pomidorów o smaku tektury lub truskawek, które nie są tak słodkie ,jak były niegdyś. To nie są potrzeby nowoczesnego rolnictwa. Są to potrzeby rynków globalnych”.

Trochę „teorii spisku”

Ryan Matters w artykule „Prawdziwy koszt rolnictwa Rockefellera i nowy program żywnościowy” stwierdza, że za tymi wszystkimi perturbacjami stoi Fundacja Rockefellera: „Krótko po drugiej wojnie światowej Fundacja Rockefellera wyruszyła z misją doprowadzenia do transformacji światowego rolnictwa. Zrobiła to, po części, poprzez «inżynierię społeczną» kultury naukowej, aby nie tylko akceptować, ale i promować stosowanie żywności GMO i niebezpiecznych biotechnologii”. Innymi słowy, poprzez rozległe dojścia do świata nauki, wyborowane pieniędzmi, grantami, fundowaniem laboratoriów, opłacaniem artykułów i książek oraz wykładów promujących pożądane przez Fundację treści, wykreowano przez lata cierpliwego „wiercenia w brzuchu”, a właściwie w mózgu, paradygmat, zgodnie z którym „naukowe” jest wszystko to, co powie Big Chem i co zgodne jest z jej interesami. Reszta się nie liczy. Stąd walka z gusłami i zabobonami, za pomocą których możni tego świata nabijają swoje kabzy, jest obecnie bardzo trudna. Dysydenci są niczym Szewczyk Dratewka wobec smoka.

Colin Todhunter, na stronie Counter Currents w tekście ze stycznia tego roku pt. „Życie w epokowych czasach: żywność, rolnictwo i nowy porządek świata”, tak kreśli obraz przyszłości, w której produkcja żywności opanowana zostanie przez globalistów: „Farmy pozbawione rolników, obsługiwane przez maszyny bez kierowców, monitorowane przez drony i oblewane chemikaliami w celu produkcji towarowych upraw z opatentowanych, genetycznie zmodyfikowanych nasion do przemysłowej «biomaterii», która ma być przetwarzana i przekształcana w coś przypominającego żywność”. Jest to jedyny sposób na wyżywienie rosnącej populacji, mówią korporacje wielkiej agrotechniki i agrobiznesu: rolnictwo „oparte na danych” i „przyjazne klimatowi”.

Nakreślona powyżej transformacyjna wizja promowana jest przez „filantropów”, takich jak wspomniany ród Rockefellerów, przez George’a Sorosa czy fundację Gatesów. Jej spełnienie oznaczać będzie przejęcie przez nich władzy absolutnej. „Niezależnie od tego, czy chodzi o wszystkie aspekty kontroli danych (jakość gleby, preferencje konsumentów, pogoda itp.), monopole handlu elektronicznego, własność gruntów zdominowana przez korporacje, biopiractwo i patentowanie nasion, syntetyczną żywność wytwarzaną w laboratoriach lub wyeliminowanie roli sektora publicznego w zapewnianiu bezpieczeństwa żywnościowego i narodowej suwerenności żywnościowej celem jest, aby garstka ludzi przejęła pełną kontrolę nad całym światowym systemem żywnościowym”.

George Soros , Bill Gates

Ta nowa próba zmiany polityki została opisana w dokumencie zatytułowanym „Prawdziwy koszt żywności: pomiar tego, co ma znaczenie w transformacji amerykańskiego systemu żywnościowego”. W raporcie wspomina się zarówno o kryzysie Covid-19, jak i kryzysie klimatycznym, twierdząc, że teraz jest szansa, na którą czekaliśmy, aby wprowadzić „transformacyjną zmianę” w produkcji żywności. Raport jest wynikiem współpracy między Fundacją Rockefellera, różnymi naukowcami z wiodących uniwersytetów, World Wildlife Fund i True Price Foundation.

Na czele zespołu True Price stoi Michel Scholte, absolwent Światowego Forum Ekonomicznego Global Shapers Network, Adrian de Groot Ruiz, były członek Global Shaper WEF oraz Herman Mulder, były dyrektor generalny ABN AMRO, jednego z wiodących na świecie banków agrobiznesu! Ci ludzie wiedzą, co mówią. Niestety.